Samotność

Nie ma nic gorszego nad pustkę i samotność.
Nad ciągłe marzenia o życiu we dwoje, rozsnuwane podczas samotnych wieczorów, nocy i dni. Nie ma nic gorszego niż życie w świecie iluzji, wyobrażeń o czymś czego nie ma. Zabija to podstępnie i bez pardonu. Snucie refleksji nad tym czego nie ma i zadawanie sobie pytań: dlaczego? dlaczego? dlaczego ???
Podsumowywanie życia, śledzenie swoich decyzji i uczynków, równanie stron jasnych do ciemnych i stawanie pod murem bezsilności.
NIC. PUSTKA. SAMOTNOŚĆ.
A przecież założenie było inne – nasłuchiwać, wsłuchiwać się, ale nie podsłuchiwać. Nasłuchiwać i wsłuchiwać się, by nie dotknąć terytorium osobistego bliskiej, najbliższej osoby, zażegnywać burze, nie podsycać ognia. Nie podsłuchiwać, by nie poddawać się destrukcyjnym nastrojom podejrzeń. Rozumieć, by ułatwiać rozumienie świata, by sprzyjać tolerancji. Marzyć by zabijać smutek rzeczywistości. Marzyć by wypełniać obszary wyobraźni niewypełnione, pełne tęsknoty, za prostymi regułami życia. On i ona, szczęście, śmiech, radość, spełnienie. Mierzyć czyny popełnione na nie popełnione, szukać sprawiedliwego punktu zaczepienia. Próba wiary, że marzenia się jednak spełniają, takie bez końca złudzenie, że marząc rozwijamy myślenie pozytywne, które to określenie zupełnie niedorzeczne. Rachunek sumienia, w którym więcej pozytywów po naszej stronie, a który okazuje się jednak mankiem, nie superatą. Cena tej samotności i pustki to poczucie bezwartościowości. Kojąca noc, kolejna i kolejna, przespana, pełna złudzeń, że następny dzień przyniesie może jakąś wciąż oczekiwaną zmianę ... Słoneczny, deszczowy, chłodny, ciepły dzień, w którym pustkę zabija się pracą, nerwowo przewidując nadejście wieczoru, osaczającego bezruchem, zmorą przemijania. Wypełniane słuchaniem, słuchanie wypełniające. Absorbowanie uszu, by oczy cały czas poddane były bodźcom widzenia. I chwilowe, sporadyczne zapadanie się w siebie, natrętne przeżywanie ciała pozbawionego duszy. Gorycz przemijania usuwa powoli nasze dobre samopoczucie, straszy nieodwracalnością. Tracimy poczucie bezpieczeństwa, bezpowrotnie stracone samotnością. Coraz większy lęk, coraz ciemniejszy świat, coraz krótszy oddech, aż...

Opowiadanie opublikowane na blogu http://joannagrochowska.blogspot.com 14.07.2009