“Czarno widzę: media łupem społecznym”

Ustępujący Prezydent RP, Aleksander Kwaśniewski, sprawia wrażenie człowieka zupełnie oderwanego od rzeczywistości, którą z jednej strony przez 10 lat tworzył, z drugiej jakby jej nie zauważył. Chcąc dodać sobie powagi i podkreślić swoje doniosłe, wiekopomne znaczenie, używając tonu mentora(!), poucza, gani, przylepia łatki, roztacza obraz swojego (rzekomego) obiektywizmu historyczno-politycznego, a wszystko po to, by zdeprecjonować chytrych i żądnych władzy nowych graczy sceny politycznej. W udzielonym dziś Jolancie Pieńkowskiej wywiadzie, w radiu swojego kolegi, Witka Laskowskiego, który mógł psuć Trójkę do jej całkowitego upadku tylko dlatego, że "kruk krukowi oka nie wykole", mówi następujące słowa z godnym lepszej sprawy namaszczeniem: "media stają się łupem społecznym".

Czy zatem nie wie co mówi, nie rozumie co mówi, czy udaje, że nie pamięta jak było?

Kiedy do władzy doszli partyjni koledzy naszego nie skalanego błędem Prezydenta, nonszalancko, szybko i bez skrupułów przejęli media publiczne, błyskawicznie czyniąc z radia produkt komercyjny, radio-podobny, który misję ma zapisaną jedynie w ustawie, a z telewizji oręż lepiej, niż w czasach jedynie słusznych, pojętej propagandy sukcesu.

Przez ostatnich pięć lat trwa "walka" garstki inteligentów o publiczne radio, którzy nie życzą sobie dalszego wyjaławiania ich umysłu, niestety bezskutecznie. Ilości listów do Nieomylnej Głowy Państwa, tudzież pozostałych Urzędników na Pierwszych, Drugich i Pozostałych Funkcjach już zliczyć się nie da. Za to odpowiedzi, tak, bo było ich niewiele, a żadna nigdy nie podjęła poważnie tego tematu, serwując adresatom cyniczne dyrdymały, takie same, jakie aktualnie sączy pozujący na mentora Prezydent, który pewnie nie miał nigdy – skoro 9-cio osobowa KRRiT była w całości partyjna – w rękach Konstytucji RP, której Art. 214, pkt. 2 stanowi:

Członek Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji nie może należeć do partii politycznej, związku zawodowego ani prowadzić działalności publicznej nie dającej się pogodzić z godnością pełnionej funkcji.

Dziś KRRiT ma być 5-cio osobowa. Jednak nie dlatego, żeby była ponadpartyjna, czy aby państwo było tańsze, tylko dlatego, że teraz nastał czas innych, którzy chcą, by media, czyli najpotężniejsza władza w państwie, były ich, traktując to jako tej władzy przywilej. Więc po cóż ma być dziewięciu w grze, jak może być pięciu.

Nie jest ważne ile osób będzie liczył KRRiT, natomiast ważne jest kto będzie kandydatem: czy osoby spoza partii i związków zawodowych, jak stanowi Konstytucja RP, czy jednak mali partyjni aparatczycy wysunięci spośród tych, którzy od chwili przejęcia władzy, planują zamach na prezesa TVP, ponieważ jest z "wrogiego" ugrupowania.

Czarno widzę, bo małych zastąpią mniejsi, a zwykłemu obywatelowi i tak nadal zostaną medio-komercyjno-podobne twory, za które będzie płacił na pewno wyższy – bo tańsze państwo, to iluzja dla "moherowych kapeluszy" – abonament.

Prawi zastąpią lewych. Ale tak w jednym, jak i w drugim przypadku, choć retoryka inna, to cel ten sam – skok po władzę. Gdy do tego dodać całkowity brak pokory tak tych ustępujących jak i tych zasiadających, wobec tego co określa się świadomością społeczną, jeszcze bardziej czarno widzę...

A jeszcze nie znam nazwisk kandydatów... Więcej pokory Panowie!