“Alejka Radiowej Trójki czyli jak zapracować na nieusuwalność z funkcji”

Rozszerzająca się i niemal panosząca ostatnio moda na socrealizm objęła także w piątek 3. czerwca uroczyste nadanie imienia Radiowej Trójki alejce graniczącej z Programem 3 Polskiego Radia. Nie bardzo rozumiem skąd się bierze ta popularność powielania (tu dość marnego) stylu przemówień Władysława Gomułki, nowomowy temu towarzyszącej czy pierwszomajowych (lub innych -owych) propagandowych haseł. I nomen omen - wywołałam postać I Sekretarza PZPR, za którego czasów Trójka była TĄ, naszą prawdziwą, inteligentną i inteligencką, i bez przesady mówiąc elitarną. W tym nieeleganckim, by nie rzec prostackim stylu zachęcała do odwiedzenia ogródka Trójki z tej okazji radiowa reklama w wykonaniu samej Pani Dyrektor Magdaleny Jethon, która jednocześnie zaprosiła na inauguracyjny spacer Alejką Prezydenta RP Bronisława Komorowskiego wraz z Małżonką. Było to dla mnie żenujące widowisko z silącymi się na koncertowych parodystów prowadzącymi: Piotrem Stelmachem, Piotrem Metzem i Markiem Niedźwieckim, którym wiarygodności nie zapewniły nawet czerwone krawaty. Można było wprawdzie zaobserwować różnice reakcji na soc- pomysł - wśród mojego pokolenia królował co najwyżej dyskretny uśmiech, wśród młodego pokolenia uśmiech raczej szeroki, ale żadnej hurra optymistycznej reakcji nie zaobserwowałam. Nic dziwnego bo poza powielanym pomysłem, w takim przedsięwzięciu nie brała udziału prawdziwa elita wspomnianej wyżej TEJ Trójki, którą była do czasu odwołania Piotra Kaczkowskiego w 2000 roku, a potem przez chwilę pod dyrekcją Krzysztofa Skowrońskiego. Uczestnicząca młodzież czyli cynicznie mówiąc odpowiadający za słuchalność target powinna wiedzieć kto dla tej anteny znaczył (znaczy) najwięcej. Brakowało bowiem legend Programu 3 choćby Jana Borkowskiego, Piotra Kaczkowskiego, Jana Ptaszyna Wróblewskiego, Dariusza Michalskiego, Korneliusza Pacudy, Jacka Fedorowicza, Wojciecha Manna by wspomnieć TYLKO kilka osób. Tych, którzy z racji swoich niezaprzeczalnych zasług dla tworzenia najlepszej (kiedyś) anteny w Polsce powinno być na tej uroczystości znacznie więcej, bo to dzięki ich niepowtarzalnym osobowościom, talentowi, umiejętnościom, pasji klimat Trójki (z którego obecnie nie ma śladu) był kultowym. Zwłaszcza w sytuacji kiedy z anteny wieje grozą od zapowiadaczy (nie prezenterów!) mających kłopoty z wymową, by o indywidualiźmie nie wspomnieć. Ta i inne inicjatywy pojawiające się ostatnio z niezwykłą częstotliwością na antenie, będące najczęściej przekuciem cudzych pomysłów na obronę i zatrzymanie funkcji po toczących się w ostatnich dniach wyborach prezesa i członków zarządu, wydaje się być celnym zagraniem a vista. Kandydatów na prezesa jest trzech, obecny, niczym szczególnym się nie wyróżniający Jarosław Hasiński, członek dotychczasowego zarządu Władysław Bogdanowski i wzbudzający wśród nas popłoch Andrzej Siezieniewski z SLD, który był prezesem w latach 2002 - 2006 i jest osobiście odpowiedzialny za upadek Trójki! Wydaje mi się, że dwóch pierwszych kandydatów stanowi gwarancję zatrzymania obecnej Pani Dyrektor Magdaleny Jethon, którą kilkakrotnie publicznie rekomendował minister skarbu Aleksander Grad (ministerialne namaszczenia nie podlegają dyskusji, co pokazało przywrócenie na stanowisko Pani Magdy), sugerując tym samym partyjny wybór na stanowisko, które od tego rodzajów sugestii powinno być jak najdalej. Osoba Andrzeja Siezieniewskiego takiej gwarancji Pani Dyrektor już nie daje... Zastanawiam się zatem co nas czeka: dalsze zabijanie anteny beztalenciami z wadami wymowy i miałkością programów, czy może powrót słonecznej TrUjki?

Opublikowano na blogu http://joannagrochowska.blogspot.com 13.06.2011