List otwarty do prezesa Zarządu Polskiego Radia Andrzeja Siezieniewskiego

Szanowny Panie Prezesie!
Zbliżający się koniec roku w naturalny sposób staje się powodem do podsumowań, co niniejszym staje się i moim udziałem. Znane Panu Prezesowi moje kilkumiesięczne zabiegi o spotkanie z Panem spełzły na niczym, co rozumiem dwojako: jako przejaw lekceważenia spraw, które te starania spowodowały i jako bezpośrednio objawianą niechęć do mnie jako osoby niemającej trudności z mówieniem niewygodnej dla dobrego samopoczucia prawdy. Zarówno w czasach pierwszej Pana kadencji jak i obecnie, skutecznie unika Pan spotkań ze słuchaczami Trójki, do których od 1974 roku się zaliczam, a jednocześnie deklaruje Pan otwarcie na ich spostrzeżenia, uwagi, propozycje, a nawet żądania. Nie będę komentować co taka postawa przypomina, za to pragnę zwrócić uwagę, że m. in. dzięki nam, słuchaczom opłacającym abonament może Pan piastować stanowisko prezesa radia publicznego, które winno prezentować stosowny do tej roli poziom. Słuchacze, nie tylko Programu 3, winni być naturalnymi partnerami misyjnych działań władz Polskiego Radia, zwłaszcza w czasie zmasowanej hamburgeryzacji kultury. Funkcja prezesa Polskiego Radia jest funkcją publiczną, nie działa Pan zatem w zamkniętej prywatnej przestrzeni, a w szeroko pojętej przestrzeni publicznej, która nie może ograniczać się do comiesięcznego pobierania wynagrodzenia za pracę, ale realizacji oczekiwań polskiej – niezależnie od wieku – inteligencji słuchającej radia publicznego. Co za tym idzie nie tworzy Pan radia dla siebie czy wydumanych w zależności od sytuacji w zaciszu gabinetu „targetów”, ale dla szerokiego grona odbiorców, zróżnicowanych wiekowo oraz światopoglądowo. Zmieniająca się sytuacja na rynku mediów publicznych po wprowadzeniu do obiegu mediów komercyjnych, szereguje grupy odbiorców, w tym radia publicznego właśnie, które z założenia i działań statutowych ma – mówiąc wprost – trzymać poziom. A niestety nie trzyma. Zmiana na stanowisku dyrektora Programu 3 w 2000 roku spowodowała ostry zjazd w dół dotychczasowego poziomu elitarnej anteny, co niebezpiecznie zbliżyło ją programowo do stacji komerycjnych, choć nadal była finansowana z abonamentu! Do chwili obecnej nie udało się przywrócić Trójce poziomu z 2000 roku, mimo wielu inicjatyw słuchaczy, broniących inteligenckiej anteny, a odrzucanych a priori przez władze PR. Wśród inicjatyw była propozycja zorganizowania przez zarząd PR panelu z udziałem słuchaczy i dziennikarzy radiowych cieszących się powszechnym szacunkiem. Panel miał z pomocą bardzo serio i odpowiedzialnie traktujących to wyzwanie, doskonale przygotowanych słuchaczy, wskazać kierunki ich oczekiwań, by prezes Polskiego Radia mógł wybrać propozycje zgodne z różnorodnością ich potrzeb. Wszak to dla nich – podobno!? – Trójka istnieje. Naturalnie nic z tego nie wyszło, bo słuchacze nie otrzymali zgody ani od Pana poprzednika Eugeniusza Smolara, winnego nieodwracalnych zmian na gorsze kultowej anteny Polskiego Radia ani urzędującego wtedy po raz pierwszy w tej roli Pana, Panie Prezesie. Podjęta przez nas, przesłana władzom PR, znakomicie przygotowana w obszernym „Raporcie o zmianach w Trójce” Leszka Kraszyny i dokumencie nazwanym Białą Księgą, będącym pracą zbiorową przygotowaną przez Magdę Klementowicz, próba współpracy programowej nie ujrzała światła dziennego. Nie można zapominać, że solidaryzowali się z nami dziennikarze Trójki, dziś tam już niepracujący, bowiem nie znajdowali się w gronie słusznych Przyjaciół Królika, dla których jej poziom był równie ważny jak dla nas, ale z obawy o utratę pracy musieli zachowywać się dyskretnie. Do Zarządu Polskiego Radia, Rady Nadzorczej, Rady Programowej, Sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu, Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji oraz prezydenta, premiera, Rady Etyki Mediów, Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, Artystów, znanych dziennikarzy, prasy docierały (i docierają do dziś) listy, także otwarte, będące indywidualnym lub grupowym głosem krytycznym słuchaczy Programu 3 PR. Niektóre podpisane przez osoby powszechnie szanowane, które również nie godziły się z taką ostrą jazdą Trójki w dół. Jednak im lepiej słuchacze byli przygotowani, tym mniej zainteresowania ze strony Pana Poprzednika, Pana Następców, no i Pana, Panie Prezesie, dwukrotnie pełniącego tę zaszczytną i odpowiedzialną funkcję. Pomysł panelu odszedł w niepamięć, a Trójka nawet po odejściu czołowego Wizjonera polskiego radia publicznego nie dawała i co gorsza nadal nie daje – nadziei na poprawę. Krótką zmianę na lepsze przyniósł wybór na stanowisko dyrektora Programu 3, Krzysztofa Skowrońskiego, który odwzajemnił nadzieje słuchaczy życzliwą reakcją na ich – protestujących, choć już w znacznej mierze rozproszonych – stanowisko. Owa krótka zmiana na lepsze i równie szybko następująca zmiana znów na gorsze, po odwołaniu Krzysztofa Skowrońskiego i związanym z tym odejściem kolejnej grupy powszechnie szanowanych dziennikarzy, pociąga za sobą już tylko stały spadek jakości programu. Zastąpienie bowiem kilku pokoleń profesjonalistów osobami miernymi ale wiernymi, z wadami wymowy, w większości bez kart mikrofonowych, ale za to z gwiazdorskimi pretensjami sprawia, że Program 3 PR zyskał miano najlepszego programu wśród rozgłośni komercyjnych, co nawiasem mówiąc, bezwstydnie cieszy obecną dyrektor. Powstaje zatem uzasadnione pytanie: o co chodzi władzom Polskiego Radia, których naczelnym zadaniem jest wysoki poziom realizowania misji, której próżno szukać na antenie? Fakt, że nie życzył Pan sobie mojej, wiernego i od wielu lat krytycznego słuchacza, obecności w swoim gabinecie nadal nie zwalnia Pana Prezesa z odpowiedzialności za realizację statutowych zadań radia publicznego, determinowanych: merytorycznym przygotowaniem kandydatów, spełnianiem przez nich kryteriów formalnych, posiadających twórczą i kreatywną osobowość, nieprzeciętną, wyrafinowaną inteligencję, radiowy głos, brak wad wymowy. A może stało się tak dlatego, że po raz drugi wyprzedzając Polskie Radio byłam znów organizatorką koncertu, tym razem z okazji 50. lecia pracy przy mikrofonie mojego i milionów słuchaczy muzycznego Guru, Profesjonalisty najwyższej klasy, dla zagranicznych mediów Osobowości Radiowej Wszech czasów, co Pana, Panie Prezesie w najmniejszym stopniu nie zainteresowało, bo – mimo wystosowanego z odpowiednim wyprzedzeniem zaproszenia – nie tylko nie wziął Pan udziału w koncercie, nikogo w swoim zastępstwie nie delegował, ba!, nie przekazał Pan nawet kilku słów gratulacji na piśmie!!! Czy nie każdemu dostępne nieprzerwane 50. lat nienagannej antenowo pracy, pracy niemierzalnej gdy chodzi o jej kulturowe walory, nie czyni Jubilata wystarczająco godnym odpowiedniego, z najwyższym szacunkiem traktowania przez bezpośredniego przełożonego? Czy to aby nie czas, by zaniechać ostracyzmu zawodowego wobec Jubilata i np. wyjść naprzeciw nieartykułowanym oczekiwaniom Diamentu Polskiego Radia oraz artykułowanym oczekiwaniom słuchaczy, by w zgodzie z pierwowzorem wydłużyć czas tak chętnie słuchanej Jego audycji, że przywiązanie do niej sprawiło powołanie Stowarzyszenia Słuchaczy Audycji Osobowości Radiowej Wszech czasów? Czy taki jubileusz nie jest wystarczającym powodem by przejawy mistrzostwa autokreacji dyrekcji Trójki w umacnianiu Klubu Przyjaciół i Miłośników Królika zamienić na kontynuację jej złotych lat i przywrócić to, co stało się aktualnie niedoścignionym, ale wciąż aktualnym wzorem? Tajemnicą poliszynela jest rzekome jednomyślne poparcie przez (odpowiednio dobrany) zespół obecnej dyrektor Trójki, by po krótkiej banicji wróciła na wymarzony funkcyjny stołek. Wszyscy, którzy maczali palce w na zamówienie powoływanym związku zawodowym pełnią swe niezbywalne role, a antena aż trzeszczy od tych pseudo dziennikarskich miernot, bo tym samym wyeliminowała tych, którzy stanowili jej mocną stronę. Tajemnicą poliszynela jest także sposób traktowania Narodowego Skarbu, który poza sympatią słuchaczy posiada niezaprzeczalny, za to będący przedmiotem zawiści, talent. Zastanawia fakt dlaczego właśnie przyznany Honorowy Złoty Mikrofon Polskiego Radia nie znalazł się w rękach Uśmiechniętego Głosu?! W ostatnich dniach chwalił się Pan, Panie Prezesie w Wirtualnych Mediach superatą w kasie radia na koniec roku. Może to więc najwyższa pora, by wzorem cywilizowanych krajów, zatrudnić na kontraktach prawdziwych, a utraconych w dziejowych zawieruchach gwiazd trójkowej anteny, a tym, które ocalały zapewnić, oprócz stosownego uposażenia - maksimum czasu antenowego, wysyłając będących obecnie niezasłużenie na pierwszym planie na zasłużony drugi plan? Zamiast np. finansowania aktualnej, absurdalnej i żenującej kampanii reklamowej Trójki? Nie jestem pewna czy był Pan Prezes łaskaw zauważyć, że słuchacze stają się coraz bardziej wymagającym społeczeństwem obywatelskim, które podziękuje działającym dotąd bezkarnie decydentom wspierającym się pieniędzmi podatnika w podejmowaniu szkodliwych decyzji. Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji kilka dni temu też sugerowała w prasie takowe zmiany. Reasumując, nie wiem czy Pan zyskał spokój nie godząc się na spotkanie ze mną. Wiem natomiast, że i bez możliwości bezpośredniej rozmowy, nie zrezygnuję z informowania Pana o błędach popełnianych w realizacji misji w polskim radiu publicznym.
Z poważaniem Joanna Grochowska

Załączniki (w wersji elektronicznej):
1. Raport o zmianach w Trójce : analiza zmian programowych w Programie Trzecim PR na przestrzeni ostatnich dwóch lat / Leszek Kraszyna.
2. W obronie radiowej Trójki : zbiór materiałów dokumentujących protest przeciwko zmianom programu : praca zbiorowa słuchaczy Programu III PR / pod red. Magdy Klementowicz.

Przesłane do wiadomości:
1. Prezydent RP.
2. Prezes Rady Ministrów.
3. Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego.
4. Minister Skarbu Państwa.
5. Rada Nadzorcza Polskiego Radia.
6. Rada Programowa Polskiego Radia.
7. Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji.
8. Sejmowa Komisja Kultury i Środków Przekazu.
9. Rada Etyki Mediów.
10. Opublikowane na facebooku, blogu i stronie internetowej: www.trojka.net

Opublikowano na blogu http://joannagrochowska.blogspot.com 02.12.2013