“Mirosław Czyżykiewicz: poeta, bard, kompozytor, malarz" - recenzja koncertu w OPK Gaude Mater w Częstochowie 12.11.1999

   W ramach Ogólnopolskich Konfrontacji Poetyckich im. Haliny Poświatowskiej, w gościnnej sali Ośrodka Promocji Kultury Gaude Mater w Częstochowie, 12 listopada, o godz. 20.00, odbył się recital Mirosława Czyżykiewicza.
   Koncert zgromadził grupę wielbicieli doskonałego interpretatora nie tylko wierszy własnych, ale i poezji ukochanych przez Artystę: Josifa Brodskiego i Thomasa Hardy’ego. Czas ostatni raduje admiratorów Mirosława Czyżykiewicza widoczną Jego obecnością, przede wszystkim dzięki niedawnej premierze płyty „Ave”, która miała miejsce podczas letnich Olsztyńskich Spotkań Zamkowych, a potem w radiowej Trójce oraz dzięki bardzo starannemu wydaniu przez Wydawnictwo Książkowe „Twój Styl”, w serii Biblioteka Bardów, zbiorku Jego poezji.
   Pełne demonicznego czaru są sceniczne interpretacje doskonale pięknych, finezyjnie napisanych wierszy własnych, znaczących wyjątkową dojrzałość, tak jak równie demoniczne co bardzo osobiste są interpretacje wierszy kochanych przez Artystę poetów. Niezwykle sugestywna, przejmująco wyrazista, bardzo dynamiczna, ale i liryczna, skomponowana do prezentowanych utworów przez Mirosława Czyżykiewicza muzyka, niepowtarzalny, fascynujący głos, nienaganna dykcja, stanowi misterium spektaklu. Dzięki temu recital na długo pozostanie w pamięci wszystkich, którzy mieli zaszczyt i szczęście w tym święcie prawdziwym wziąć udział. A metafizycznym wibracjom, jakim Artysta poddaje swoich słuchaczy, nie sposób się oprzeć i nie mogąc ich stłumić jeszcze długo po koncercie. Publiczność zaakcentowała swoje zauroczenie owacją, stojąc.
   Jednak pod tym demonicznym wizerunkiem, mimo znaczonej życiem twarzy, kryje się nienaruszalna delikatność, subtelność, niemal porcelanowa kruchość, nadwrażliwość i nieśmiałość dziecka. Jest Artystą prawdziwym,skromnym, wyciszonym, ze skłonnością do jakby „przemykania obok”, który z pokorą i zakłopotaniem podpisując tomiki i płyty, przyjmował ciepłe słowa uznania. I tak jak w autorskim utworze „Autoportret I” śpiewa: „nie – nie potrzeba mi opieki i pomocy, dopóki jeszcze mogę Ci bez wstydu patrzeć w oczy”, swoim rozmówcom, patrzy prosto w oczy.
   Sądzę, że i wydany tomik wierszy, który jest zapisem fragmentu twórczości Autora, fragmentu, który Artysta uznał za godny oczu i duszy czytelnika, jest przeżyciem niezapomnianym. Napisany pięknym literackim, bardzo wyrafinowanym intelektualnie i pełnym autoironii językiem wstęp, wprowadza w świat głębokiej, myślącej poetyki, o bardzo nasyconej emocjonalnie stylistyce.
   Prezentowane wiersze, to zwięzłe, krótko formułowane myśli za pomocą wyjątkowo nośnych, o właściwym ciężarze gatunkowym słów, które tworzą rodzaj haftu, łączącego Artystę-Autora z Czytelnikiem, pogłębiając, ale i uwiarygadniając efekt przeżycia. Przewracane strony pachną smutkiem, najbardziej refleksyjnym z uczuć, które pozwala werbalizować świat na poziomie nieprzemijalnych prawd, stąd pewnie wiersze są nim przesycone, żłobiąc nasze wnętrze w sposób nieodwracalny.
   Nie można zatem przejść obojętnie obok tych tekstów, natomiast można (a może trzeba) się zastanawiać jak głęboką wrażliwość, wrażliwość wszystkich zmysłów posiada Autor, uruchamiając je w swych krótkich zapisach. Świadomie i przewrotnie igra słowami, znacząc ból życiowego doświadczenia, by w ten sposób zamknąć koło emocjonalnych przeżyć. Czyni to perfekcyjnie, bo nie dopuszcza do balansowania nad przepaścią znaczeń, a znaczenia te wyznacza. Za pomocą układających się harmonijnie strof, gdzie zgłoska do zgłoski dopasowana tak, jak mityczne połówki jabłka, w wyobraźni odbiorcy imaginuje obrazy, których wiarygodność wyznaczają własne, często przez nas samych nie nazwane przeżycia. Moc ludzkiej wrażliwości polega bowiem na umiejętności odbierania zawartych w poezji znaczeń, zamkniętych w odpowiednio dobrane słowa. Metafizyczny nastrój towarzyszący czytaniu, potęgują piękne, eteryczne, pełne tęsknoty za barwnym światem dziecięcych marzeń i symbolicznych odniesień grafiki. Wprawdzie ma się chwilami wrażenie, że mroczna i pełna zakamarków jest dusza Autora, ale to życie bywa mroczne i nieodgadnione. Dojrzałością gorzkie, lecz przecież to dojrzałość zmienia pąk w pełen piękna i urody kwiat.
   Jan Lechoń napisał: „jest jeszcze trochę takich ludzi, którzy są piękni”. Myślę, że gdyby żył, słowa te zadedykowałby Mirosławowi Czyżykiewiczowi, wyjątkowemu poecie końca XX wieku.

Recenzja opublikowana w częstochowskim dwumiesięczniku kulturalnym “Aleje 3”
nr 25(I-II)/2000